Warszawa, 19. 05. 2012

Wyniki Badań

Polacy chcą spłacać swoje długi. A tych będzie coraz więcej. Zobacz najważniejsze wnioski z raportu IBnGR na temat rynku windykacyjnego.

Wyszukiwarka

1) Zmienia się profil polskiego dłużnika. Rynek windykacji wzrośnie.

Najważniejsze wnioski z raportu „Rynek zarządzania wierzytelnościami w Polsce oraz perspektywy jego rozwoju do 2014 roku”, który opracował gdański Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Wyniki raportu zostały zaprezentowane na konferencji prasowej 27 października.

 

Polacy chcą spłacać swoje długi!

 

Jeszcze 10 lat temu statystyczny Polski dłużnik często był osobą nierzetelną, która różnymi sposobami - zwykle kosztem wierzyciela - chciała uchylić się od spłaty długu. Dziś jest inaczej. Ludzie zwykle nie spłacają zaległości z prostego, wydawałoby się, powodu: bo nie mają pieniędzy. Zmienił się profil polskiego dłużnika. Zwiększyła się też wiedza Polaków na temat finansów i windykacji. Rozwinął się rynek zarządzania wierzytelnościami. Do tych zmian dopasowały się firmy windykacyjne.

 

Profil polskiego dłużnika ulegał stopniowej zmianie już od końca lat 90. Dziś skończyła się era „cwaniaków”, którzy dekadę wcześniej testowali system finansowy w kraju z młodą gospodarką wolnorynkową. Zdarzały się osoby, które próbowały wtedy wykorzystać wierzyciela, luki w jego systemach kontroli. Ludzi Ci zaciągali kredyty z zamiarem ich niespłacania. Polski dłużnik jest obecnie znacznie bardziej świadomy, wie, że długi trzeba spłacać i próbuje szukać sposobów na wyjście z pętli zadłużenia. Największą przeszkodę stanowi dla niego brak pieniędzy, najczęściej spowodowany sytuacjami, od niego niezależnymi, jak np. utratą pracy, śmiercią bliskiej osoby czy długotrwałą choroba. Inną częstą przyczyną finansowych kłopotów Polaków jest przecenienie swoich możliwości finansowych i zaciąganie zobowiązań przekraczających bieżące dochody. Jednak i w tym przypadku dotyczy to przeważnie długów zaciąganych w dobrej wierze i z zamiarem spłacania.

 

Zmiana profilu polskiego dłużnika znalazła swoje odbicie w nowym podejściu windykatorów do osób zadłużonych. Proces windykacji, który był skuteczny w przypadku osób próbujących bez skrupułów wykorzystać wierzyciela, nie zda egzaminu w przypadku zwykłych uczciwych konsumentów, którym długi ciążą i którzy chcieliby z nich jak najszybciej wyjść, jednak nie mają pieniędzy na ich spłatę.

 

Zmieniający się profil dłużników w naturalny sposób powoduje także zmianę w podejściu do nich przez firmy windykacyjne. Pieniądze bowiem nie pojawią się nagle w portfelu dłużnika tylko dlatego, że firma windykacyjna wezwie go do spłaty długu i pokaże mu konsekwencje, jakie grożą w przypadku braku spłaty. Mając to na uwadze w roku 2008 firmy windykacyjne zmieniły filozofię działania. Teraz niemal każda osoba zadłużona ma możliwość podpisania ugody i spłaty zadłużenia w ratach.

 

Jak wynika z raportu IBnGR, możliwość spłaty ratalnej jest coraz częściej oferowana dłużnikom przez firmy windykacyjne w Polsce. W wielu przypadkach jest to droga skuteczniejsza niż próby jednorazowej windykacji całości zadłużenia. Regulowanie zaległości w ratach, z jednej strony sukcesywnie zmniejsza dług osobie zadłużonej, a z drugiej powoduje, że pieniądze te stopniowo wpływają na konto wierzyciela. Okres spłaty długu i wysokość rat jest najczęściej wynikiem obustronnych ustaleń wierzyciela i dłużnika.

 

Wartość rynku windykacji w Polsce wzrośnie w 2014 r. do 22,2 mld zł.

 

Z raportu Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że windykatorom pracy przysporzy większa skłonność rynku do outsorcingu tego typu usług, a także rosnąca liczba udzielanych kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Naturalną konsekwencją będzie większy odsetek kredytów zagrożonych.

 

Wartość polskiego rynku usług windykacyjnych w 2009 roku wynosiła 14,3 miliarda złotych. Do roku 2014 może zwiększyć się do poziomu prawie 22,2 miliarda złotych. Łączna wartość spraw przekazywanych do windykacji zewnętrznej wzrośnie w porównaniu z rokiem 2009 o 7,9 mld zł, czyli o 55 proc. Mimo swojej stosunkowo niedługiej historii w Polsce, branża zarządzania należnościami jest jednym z prężniej rozwijających się sektorów gospodarki. Wykorzystywane w windykacji narzędzia, rozwiązania technologiczne i zasady współpracy z klientami nie odbiegają od standardów europejskich. Mimo to znaczenie branży w polskiej gospodarce nie jeszcze tak duże jak w krajach wysokorozwiniętych. Dlatego rodzima branża zarządzania wierzytelnościami ma bardzo duży potencjał do rozwoju i jej rola rośnie.

 

- Polska branża windykacyjna będzie rozwijać się w najbliższych latach bardzo prężnie – mówi dr Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, autor raportu. – Decyduje o tym kilka zasadniczych czynników. Przede wszystkim polski rynek charakteryzuje się dotąd mniejszym niż zachodnie nasyceniem kredytami mieszkaniowymi, konsumpcyjnymi i innymi produktami kredytowymi. Wartość kredytów i zadłużenie gospodarstw domowych będą więc wciąż rosły. W roku 2014 osiągną 715 mld zł, zwiększając się o blisko trzy czwarte w stosunku do roku 2009. Dla rozwoju branży windykacyjnej istotne jest, że duża część tego zadłużenia to kredyty zagrożone. Szkodowość najgroźniejszych, czyli kredytów konsumpcyjnych, wyniosła w 2009 r. 9,6 proc. Prognozujemy, że w 2014 wzrośnie ona do 13,5 proc. Dla kredytów hipotecznych było to 1,8 proc., w 2014 przewidujemy wzrost do 9 proc. Sama wartość zagrożonych kredytów wyniesie w 2014 r. 27,3 mld zł dla kredytów konsumpcyjnych i 3,3 mld zł dla kredytów mieszkaniowych. Dla branży windykacyjnej jest to kluczowa informacja, prognozująca dynamiczny rozwój w najbliższych latach – dodaje dr Bohdan Wyżnikiewicz.

 

Duże znaczenie dla rozwoju branży windykacyjnej ma również prognozowany wzrost długu w sektorze przedsiębiorstw. W 2009 wynosił on 207 mld zł, a w 2010 może osiągnąć nawet 283 mld zł. To oznacza wzrost o 36,6 proc. Szkodowość takiego zadłużenia wyniosła w 2009 roku 12,4 proc. To dużo. Można przewidywać, że wierzyciele funkcjonujący w sektorze przedsiębiorstw będą chcieli ograniczyć szkodowość tego zadłużenia i część spraw przekażą do obsługi wyspecjalizowanych firm windykacyjnych. W 2014 roku prognozowany jest spadek szkodowości zadłużenia przedsiębiorstw do 7 proc.

 

Jak pokazuje raport IBnGR, skłonność banków do outsourcingu windykacji drobnych kredytów i pożyczek wzrośnie z 27 proc. w 2009 roku do 31 proc. w 2014. Banki coraz chętniej też zlecają na zewnątrz windykację niespłacanych kredytów hipotecznych. W 2009 roku windykatorzy obsługiwali 15 proc. zadłużeń z tego tytułu. W 2014 roku ousourcowana może być windykacja jednej czwartej kredytów tego typu. Sprzedaż zadłużenia w przypadku kredytów niehipotecznych wzrośnie z 14 do 20 proc. Dla kredytów hipotecznych będzie to wzrost z 7 do ponad 39 proc. W przypadku zagrożonych kredytów dla przedsiębiorstw IBnGR prognozuje wzrost z 22 proc. w 2009 roku do jednej trzeciej ich łącznej wartości w roku 2014.

 

Raport IBnGR pokazuje, jak ważnym elementem gospodarki jest branża windykacyjna. Powstawanie zaległości płatniczych na linii firma-konsument oraz pomiędzy firmami ma nie tylko negatywne skutki dla wierzyciela, który nie otrzymuje należnych pieniędzy. Taka sytuacja niesie za sobą konsekwencje w skali makroekonomicznej. Niepłacenie należności przez konsumentów powoduje wzrost cen usług czyli wyższe rachunki i raty dla osób płacących je terminowo. Zatory płatnicze pomiędzy przedsiębiorstwami przy dużej skali prowadzą do ograniczenia obrotu gospodarczego i ogólnego spowolnienia. To wszystko nie pozostaje oczywiście bez wpływu na budżet państwa. Procesy windykacyjne prowadzone przez wyspecjalizowane przedsiębiorstwa i kancelarie prawne mają na celu przywrócenie jak największej ilości pieniędzy do obrotu gospodarczego. Dzięki temu negatywne makroekonomiczne skutki zadłużenia występują w o wiele mniejszym stopniu. W kieszeni każdego rzetelnego płatnika zostaje też więcej pieniędzy.

 

Pierwszy raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową na temat branży windykacyjnej powstał w 2004 roku. Celem najnowszego raportu jest diagnoza obecnego stanu sektora zarządzania wierzytelnościami, przedstawienie nowych zjawisk, które w tej działalności pojawiły się w ostatnich latach oraz prognoza rozwoju sektora do roku 2014. Raport powstał na podstawie danych uzyskanych w badaniu ankietowym przeprowadzonym wśród firm windykacyjnych oraz wśród małych i średnich przedsiębiorstw, a także na podstawie analiz własnych gospodarki Polskiej i rynku, przeprowadzanych przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową.

 

Pełna wersja raportu jest dostępna na stronie IBnGR

 

2) Co Polacy wiedzą o biurach informacji gospodarczej i konsekwencjach niespłacania długów?
Raport z Badania SMG/KRC Millford Brown (kwiecień/maj 2010)

Tylko jedna czwarta Polaków ma rzetelną wiedzę na temat sposobów działania biur informacji gospodarczej (26,2% przedsiębiorców i 23% osób prywatnych).  Jak wykazało badanie „Wiedza Polaków o biurach informacji gospodarczej i postawy wobec niespłaconych długów” przeprowadzone przez MillwardBrown SMG/KRC, wielu spośród respondentów ma tylko pozornie dobrą wiedzę na temat biur informacji gospodarczej. Informacje posiadane przez te osoby są w rzeczywistości bardzo powierzchowne, a często niestety również nieprawdziwe. Najwięcej na temat BIG-ów wiedzą dłużnicy – blisko połowa tej grupy może pochwalić się dobrą orientacją w temacie (47,8%). Interesujące, że przedstawiciele przedsiębiorstw odpowiadający za kwestie finansowe firmy nie wiedzą wiele więcej o BIG-ach niż statystyczny Kowalski. Tym bardziej, że jednocześnie te same osoby uważają biura informacji gospodarczej za jeden z najlepszych sposobów walki z niespłaconymi długami. Rejestry dłużników pojawiają się tu w 8,6% wskazań. Są wymieniane na trzecim miejscu po rozłożeniu zaległości na raty i negocjowaniu warunków spłaty długów, a więc po działaniach, które wierzyciel może realizować na własną rękę. Warto zauważyć, że biura informacji gospodarczej, pod względem skuteczności walki z długami, są już przez przedsiębiorców traktowane na równi z drogą sądową, która przecież wiąże się z wyższymi kosztami.

 

Badanie przeprowadzone na zlecenie Rejestru Dłużników ERIF pokazało, że wpisanie do BIG jest postrzegane przez przeciętnego Polaka, jako poważna sankcja silnie motywująca do spłaty długów. Tak twierdzi 66,7% konsumentów. Również przedstawiciele firm (76,8% badanych) silnie akcentują prewencyjne znaczenie rejestru dłużników widząc w nich sposób na ustrzeżenie się przed transakcjami z nierzetelnymi płatnikami. Respondenci zdają sobie sprawę, że wpis do BIG może utrudnić dostęp do np. kredytu czy leasingu. 53,5% przedsiębiorców wskazuje tę niedogodność jako najważniejszą dla konsumenta, którego dane znajdą się w rejestrze dłużników. Wysoka jest świadomość konsekwencji dopisania do BIG danych firmy. Dla największej liczby przedsiębiorców (72,3%) najpoważniejszym skutkiem dopisania danych firmy do biura informacji gospodarczej będzie utrata wiarygodności na rynku.

 

Nowa Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych wejdzie w życie 14 czerwca. Wiele osób zadłużonych znajdzie się w zupełnie nowych realiach finansowych, ze znacznie ograniczonymi możliwościami zaciągania nowych zobowiązań. Obecnie ich poziom wiedzy na ten temat jest niski i musi ulec zmianie, jeśli chciałyby skutecznie radzić sobie z tymi problemami.

 

Badanie „Wiedza Polaków o biurach informacji gospodarczej i postawy wobec niespłaconych długów” zostało przeprowadzone przez MillwardBrown SMG/KRC na zlecenie Rejestru Dłużników ERIF. Badanie objęło losową i reprezentatywną próbę 453 osób. Wywiad został zrealizowany w ostatnim tygodniu kwietnia i w pierwszej połowie maja br. przy użyciu metod CATI i CAPI. Badanie miało sprawdzić wiedzę Polaków na temat biur informacji gospodarczej. Najważniejszym celem było jednak poznanie, jak wysoka jest świadomość skutków wynikających z faktu znalezienia się w rejestrze dłużników.

 

Zobacz prezentację pokazującą podstawowe wnioski z badania. Autorem analizy jest dr Bogusław Kwarciak, psycholog społeczny.

 

 

3) Rośnie liczba upadłości polskich przedsiębiorstw

(kwiecień 2010)


 
Niemal 700 polskich firm ogłosiło upadłość w 2009 roku – wynika z raportu „Procesy upadłościowe w Polsce” opublikowanego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych. To o prawie 65% więcej niż rok wcześniej, ale blisko 3 razy mniej niż w roku 2002, który jest uznawany za najgorszy dla polskiej gospodarki w ostatnim czasie. Nie ma jednak powodów do radości. Dopiero zaczęliśmy wychodzić z kryzysu i można zakładać, że w 2010 roku liczba upadłości pobije wynik roku ubiegłego.


- Obserwowanie procesów upadłościowych w Polsce ma istotne znacznie dla oceny przyszłej sytuacji na rynku konsumenckim. Sytuacja na rynku przedsiębiorstw jest bowiem źródłem perspektyw dla uzyskiwanej pozycji finansowej gospodarstw domowych, dynamiki konsumpcji w naszym kraju – uzasadniał rozpoczęcie cyklicznego projektu badawczego Andrzej Roter, Dyrektor Generalny KPF.


Autorem badania jest dr Paweł Antonowicz - adiunkt w Katedrze Ekonomiki Przedsiębiorstw na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Raport powstał z inicjatywy Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych oraz Rejestru Dłużników ERIF (jednego z trzech działających w Polsce biur informacji gospodarczej).


Źródłem danych, które zostały poddane szczegółowej analizie, są publikacje w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Uzupełnieniem były informacje gromadzone przez Główny Urząd Statystyczny.


Osoby odpowiedzialne za prowadzenie firmy powinny pamiętać, że aby zachować płynność finansową muszą zabezpieczać się przed niekorzystnymi zjawiskami, takimi jak problemy finansowe czy nieuczciwość swoich kontrahentów czy klientów. We własnym interesie przedsiębiorcy powinni więc korzystać z wszelkich dostępnych metod, które pozwolą na monitorowanie i weryfikację wypłacalności odbiorców ich produktów czy usług. Dotyczy to zarówno nowych partnerów biznesowych, jak i firm, z którymi współpraca trwa od lat. Nikt nie zagwarantuje, że ich kondycja finansowa nie ulegnie nagłemu pogorszeniu. To prosto przekłada się na utratę płynności finansowej i konieczność ogłoszenia upadłości.


Analizując bankructwa w naszym kraju warto zauważyć, że upadłości przedsiębiorstw stanowią niewielki odsetek, w porównaniu do skali procesów likwidacyjnych. W 2009 r. odnotowano 693 upadłości, a w tym samym czasie z bazy REGON zostało wyrejestrowanych (zlikwidowanych) 357.530 jednostek gospodarczych. Oznacza to, że na każde 1.000 firm likwidowanych w tym okresie przypadały zaledwie dwie upadłości.


Średnio statystycznie, w każdym miesiącu 2009 r., miało miejsce  58 upadłości. Najwięcej przedsiębiorców ogłosiło upadłość w maju (70), wrześniu (75) i grudniu (77). Najmniej firm upadło z kolei w styczniu (31), lutym (51) oraz sierpniu (45).

 

Biorąc pod uwagę rozkład upadłości pod względem geograficznym okazuje się, że najwięcej podmiotów zbankrutowało w województwach mazowieckim, śląskim i dolnośląskim (odpowiednio 17%, 15,4% i 12,4% spośród wszystkich upadłości ogłoszonych w 2009 roku). Najmniejszy odsetek upadłości odnotowano w województwach świętokrzyskim (1,6% wszystkich upadłości w 2009 r.), podlaskim (1%) i opolskim (0,4%).  W niemal wszystkich województwach daje się zauważyć wzrost liczby upadłości pomiędzy latami 2008 i 2009. Tylko opolskie odnotowało spadek z 5 postępowań w 2008 roku do 3 upadłości zarejestrowanych w 2009 r.

 

Interesujące informacje płyną też z analizy liczby upadłości w poszczególnych branżach. To także znak kondycji wybranych sektorów naszej gospodarki. Najwięcej upadłości odnotowały w 2009 roku firma z branży budowlanej (łącznie 36% wszystkich upadłości) oraz sprzedaży hurtowej i detalicznej (łącznie 20%). Na uwagę zasługuje stosunkowo duży odsetek (5% ogółu) firm transportowych, które ogłosiły w minionym roku upadłość. To oznacza, że zbankrutowały 32 przedsiębiorstwa. Można przypuszczać, że koniec ich działalności w dużej mierze był związany z sytuacją sektorów budowlanego i handlowego. W przypadku 27 kolejnych upadłości, stanowiących 4% ogółu w 2009 r., przedsiębiorcy prowadzili działalność obejmującą pośrednictwo finansowe, wynajem i zarządzanie nieruchomościami, a także kupno i sprzedaż nieruchomości. Pozostałe upadłe przedsiębiorstwa charakteryzowały się bardzo zróżnicowanymi profilami działalności.

 

W strukturze upadłości najwyższy odsetek (64,21%) dotyczył spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. W sumie w 2009 r. upadło 445 takich firm. Wśród jednoosobowych działalności odsetek podmiotów, które ogłosiły upadłość wyniósł 19,05 %.


Dane z początku bieżącego roku pokazują, że można się spodziewać dalszego wzrostu liczby upadłości. W styczniu 2010 roku bankructwo ogłosiło pięćdziesięciu jeden przedsiębiorców. To oznacza wzrost w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku o blisko 65 procent (31 upadłości w styczniu 2009 r.). Oczywiście rozkład upadłości w poszczególnych miesiącach nie jest proporcjonalny, dlatego nie należy oczekiwać, że całkowita liczba przedsiębiorstw, które ogłoszą upadłość na przestrzeni całego 2010 roku wzrośnie o podobny procent. Można jednak założyć, że liczba upadłości w 2010 roku będzie wyższa niż w roku ubiegłym. Między innymi dlatego, że efekty kryzysu (a z niego obecnie wychodzimy) zawsze są widoczne z pewnym opóźnieniem. Wydaje się, że wyniki raportu na temat upadłości przedsiębiorstw w roku 2009 w Polsce potwierdzają, iż polska gospodarka wychodzi z okresu spowolnienia gospodarczego, a wzrost liczby upadłości w styczniu roku 2010 i możliwość wzrostu liczby upadłości w całym 2010 w stosunku do roku poprzedniego, jest  jedynie spowodowane przesunięciem w czasie negatywnych efektów tego spowolnienia. Zwiększona liczba upadłości raczej nie będzie miała zatem istotnego wpływu na sytuację gospodarczą bieżącego roku.


Nie dziwi więc fakt, że obecnie zarówno firmy windykacyjne jak i biura informacji gospodarczej odnotowują znaczny wzrost liczby przyjmowanych spraw. Szczególnie wyraźnie widać to w biurach informacji gospodarczej.

 

Zobacz pełną wersję raportu "Procesy upadłościowe w Polsce".

 

 

4) Raport "Nasze Długi"

(październik 2009)

 

Aby znaleźć rozwiązanie problemu, należy najpierw poznać jego źródło. W tym celu Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi przeprowadziło badanie mające dostarczyć informacji na temat opinii i postaw społeczeństwa dotyczących zadłużania się i spłacania zobowiązań.  Badanie zostało przeprowadzone w dniach 23-27 października za pośrednictwem Internetu. Próba była reprezentatywna dla dorosłych użytkowników Internetu. 

 

 Główne wyniki badań

•    45% Polaków ma obecnie większe problemy finansowe, niż przed kryzysem

•    77% społeczeństwa uważa, że osoby, które zaciągnęły kredyty przed kryzysem mają większe kłopoty z ich spłacaniem

•    49% osób zaciągnęło kredyt przed kryzysem finansowym

•    27% osób zaciągnęło dodatkowy kredyt już w trakcie kryzysu, z czego 20% więcej niż jeden

•    26% Polaków ma zaległości w spłacie zadłużenia, a 56% z nich nadal nie może się uporać z tymi trudnościami

•    1/3 badanych ma problem ze spłatą zadłużenia na karcie kredytowej, 33% z nich liczy, że ta sytuacja z czasem sama się poprawi


5)    Spłata zadłużenia w czasach kryzysu jest trudniejsza

Prawie połowa badanych Polaków przyznaje, że kryzys negatywnie wpłynął na ich sytuację ekonomiczną, ale około 45% twierdzi jednocześnie, że kryzys w żaden sposób nie pogarsza ani nie polepsza warunków ich życia. Niemniej jednak prawie 80% respondentów przyznaje, że ludzie, którzy zaciągnęli pożyczkę jeszcze przed kryzysem, mają w tej chwili większe trudności z jej spłatą. Około połowa respondentów zaciągnęła jeszcze przed zaistnieniem kryzysu co najmniej jedną pożyczkę, a aż 20% osób spłaca więcej niż jedną pożyczkę. Spośród tych, którzy wzięli więcej kredytów, 67% twierdzi, że zaciągnęło je w kilku instytucjach.

 

 

Jak sądzisz, kiedy należy się spodziewać końca kryzysu?

 

Kryzys wpłynął też na aktywność Polaków w zakresie zaciągania pożyczek. W ostatnich miesiącach pożyczkę zaciągnęło 27%  ankietowanych osób, przy czym większość tych osób zaciągnęła więcej niż jedną pożyczkę. Ponad 70% respondentów wstrzymuje się obecnie z zaciąganiem długów. Powody takiego stanu rzeczy są różne – najważniejszym jest obawa dotycząca tego, czy w następnych miesiącach nie pojawią się problemy ze spłacaniem pożyczki.

 

6)    Polacy mają problem z terminową spłatą pożyczek

60% respondentów przyznaje, że ma problemy z pokonaniem trudności z terminową spłatą pożyczki. W tej sytuacji ważnym wydaje się to, czy ludzie próbują w jakikolwiek sposób aktywnie radzić sobie z opisanym problemem.

 

Zaznacz, jakie pożyczki obecnie spłacasz:

 

Jednak tylko połowa ankietowanych dostrzega konieczność podejmowania racjonalnych działań, które polegają na bardziej intensywnym oszczędzaniu lub szukaniu dodatkowych źródeł dochodów. Natomiast aż 10% Polaków wykazuje zachowania mniej racjonalne i pasywne, polegające na zaciąganiu nowych pożyczek od rodziny.

 

7)    Polacy chcą negocjować ze swoimi wierzycielami

 

 

Jakie działania podejmujesz? (można zaznaczyć kilka odpowiedzi)

Ponad 70% respondentów uważa, że sensownym działaniem jest podejmowanie prób negocjacji z wierzycielem. Z psychologicznego punktu widzenia jest jasne, że sami klienci będą podejmowali inicjatywę negocjacyjną bardzo rzadko. Dlatego pierwszy krok powinien należeć do organizacji finansowej. 

Patroni: